Pasja wychowania - Fundacja Polekont Istota przywiązania Sun, 02 Feb 2025 19:39:22 +0000 pl-PL hourly 1 https://wordpress.org/?v=6.8.3 https://fundacjapolekont.info/wp-content/uploads/cropped-favicon_big-32x32.png Pasja wychowania - Fundacja Polekont 32 32 Adaptacja przedszkolna – jak się przygotować? https://fundacjapolekont.info/2021/08/adaptacja-przedszkolna-jak-sie-przygotowac/ https://fundacjapolekont.info/2021/08/adaptacja-przedszkolna-jak-sie-przygotowac/#respond Tue, 24 Aug 2021 09:33:04 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=5351 Początek nowego roku szkolnego to dla wielu dzieci nadchodzące wyzwanie: adaptacja przedszkolna. Już końcem sierpnia rozpoczyna się kompletowanie wyprawki i odliczanie dni do bezpośredniego spotkania z nową sytuacją. Sporo rodziców odczuwa niepokój, często związany z własnymi doświadczeniami przedszkolnymi, a także wątpliwości, czy maluch poradzi sobie w nowym miejscu. Adaptacja przedszkolna jest procesem, do którego można…

Artykuł Adaptacja przedszkolna – jak się przygotować? pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Początek nowego roku szkolnego to dla wielu dzieci nadchodzące wyzwanie: adaptacja przedszkolna. Już końcem sierpnia rozpoczyna się kompletowanie wyprawki i odliczanie dni do bezpośredniego spotkania z nową sytuacją.

Sporo rodziców odczuwa niepokój, często związany z własnymi doświadczeniami przedszkolnymi, a także wątpliwości, czy maluch poradzi sobie w nowym miejscu. Adaptacja przedszkolna jest procesem, do którego można i należy starać się przygotować, choć tak naprawdę nigdy nie mamy do końca pewności, jak rzeczywiście będzie wyglądać.

Decyzja

Wszystko zaczyna się od decyzji. Choć przyjęło się powszechnie, że trzyletnie dzieci rozpoczynają przedszkole, to jednak nie każde dziecko, i nie każdy rodzic, są na to w 100% gotowi.

Przedszkola wywodzą się z XVIII-wiecznych ochronek, które zapewniały wsparcie matkom pracującym w fabrykach. Obecnie nie można pominąć edukacyjnych walorów przedszkoli: pracują w nich świetnie przygotowani nauczyciele, dbający o wszechstronny rozwój najmłodszych. Zdecydowanie nie są to już „przechowalnie dzieci”, ale miejsca dopasowane do potrzeb rozwojowych dzieci, bezpieczne i dobrze zorganizowane.

Pytanie jednak czy niezbędne?

Trzylatek zdecydowanie potrzebuje do prawidłowego rozwoju aktywnego towarzystwa drugiego człowieka i różnorodnych bodźców. Nie w każdej rodzinnej sytuacji musi to być jednak przedszkole, jeśli tylko jesteśmy w stanie inną alternatywą zapewnić dziecku adekwatną do jego potrzeb ilość atrakcji.

Proces

Adaptacja jest procesem. Nie da się z niej zrezygnować, odwołać czy zignorować. Nie zadziałają tu ograniczenia pandemiczne, lokalowe czy ideologiczne.

Dzieci potrzebują czasu by przyzwyczaić się do nowego miejsca, a poczucie bezpieczeństwa daje im obecność osoby, której ufają.

Najczęściej jest to rodzic, ale zdarza się, że skuteczną adaptację może przeprowadzić także niania, którą dziecko dobrze zna. Dobrze, gdy przedszkole ma plan na adaptację nowych dzieci. Niektóre placówki decydują się zapraszanie przyszłych przedszkolaków do ogrodu czy na plac zabaw. Oswajanie miejsca przez wspólną zabawę na świeżym powietrzu i możliwość poznania opiekunów daje naprawdę dobre efekty!

W innych placówkach organizowane są spotkania popołudniowe, kiedy przedszkole jest już puste. Można zapoznać się z topografią miejsca: zobaczyć gdzie znajduje się szatnia, a gdzie łazienka, gdzie spożywa się posiłki, gdzie odpoczywa, a gdzie leżą zabawki.

Warto też wspomnieć, że bardzo korzystnym rozwiązaniem są przedszkola z grupami mieszanymi wiekowo. Dzięki temu adaptuje się kilkoro dzieci na raz, a te starsze mogą aktywnie wspierać adaptację młodszych. Niektóre z kolei dzieci lepiej sobie radzą, gdy nie trafiają do przedszkola w grupie z innymi debiutantami. Zindywidualizowana adaptacja jest wskazana szczególnie dla dzieci wysoko wrażliwych, ze względu na zmniejszenie ekspozycji na ekspresję emocji innych maluchów, które w tym samym czasie przyzwyczajają się do nowego miejsca.

Możliwości

Niestety, nie każde przedszkole zgadza się na łagodne lądowanie (ang. soft landing), jak miało to miejsce w Naszej wymarzonej adaptacji. Argumentacje bywają różne: brak miejsca w sali, pandemia czy procedury. Zawsze warto porozmawiać, czym spowodowana jest taka decyzja i co możemy zrobić, żeby jednak zatroszczyć się o potrzeby obu stron. Warto wysłuchać argumentów kadry przedszkolnej, dla której początek września też do łatwych okresów nie należy.

Pracownicy przedszkoli również przeżywają swoją adaptację: muszą poznać nową grupę dzieci, reagować na ocean emocji i w tym wszystkim dbać jeszcze o bezpieczeństwo każdego przedszkolaka.

Dlatego warto przed ostateczną decyzją o wyborze placówki poszukać wspólnie z kadrą takiego rozwiązania, które pomoże obu stronom w procesie adaptacji. Jeśli nie jest możliwe, by rodzic wszedł na salę, może opcją jest oczekiwanie na dziecko w szatni? Jeśli nie ma regularnych zajęć adaptacyjnych dla dzieci, może uda się wypracować indywidualne wizyty, zanim rozpoczniemy regularną adaptację?

Rodzic

W adaptacji skupiamy się na dziecku, jego emocjach i potrzebach.

Podobnie jak kadra przedszkolna adaptuje się do nowej grupy dzieci, tak i rodzice aktywnie uczestniczą i przeżywają adaptację swoich maluchów. Postawa rodziców, ich reakcje i przekonanie o słuszności podjętych decyzji, są kluczowe dla powodzenia tego procesu. Nie jest dobrze, gdy maluch widzi nasz niepokój, wątpliwości czy obawy. Nasz brak przekonania może go utwierdzić w przeświadczeniu, że przedszkole wcale nie jest bezpiecznym miejscem.

Dlatego ważne jest, by rodzice zadbali o siebie, a swoje obiekcje czy zastrzeżenia konsultowali z innymi dorosłymi, bez angażowania w nie dziecka. Trudności pojawiające się w adaptacji mogą stanowić wyzwanie: nikt przecież nie lubi oglądać swojego dziecka w smutku i żalu. Z drugiej strony, łzy malucha to coś zupełnie normalnego. Emocje związane z rozstaniem z dobrze znanym opiekunem, mogą dawać bardzo intensywne reakcje i warto znaleźć dla nich przestrzeń i akceptację.

Wsparcie

Adaptacja Przedszkolna ebook

Adaptacja przedszkolna jest procesem, który wymaga dużo czasu i cierpliwości. Dobrze jest przygotować się do niego, aby umieć świadomie wspierać dziecko.

Jeśli szukasz kompendium wiedzy o adaptacji przedszkolnej, polecam ebook Adaptacja Przedszkolna mojego autorstwa, wydany przez Fundację Polekont. Powstał on w oparciu o wieloletnie doświadczenie współpracy warsztatowej z rodzicami małych dzieci. Skonsultowana z doświadczonym pedagogiem wczesnoszkolnym treść książki, uwzględnia informacje zwrotne przekazywane przez uczestników spotkań, jak również odpowiedzi na realne pytania rodziców.

Zainteresowanych tą pozycją, zapraszam do naszego sklepiku.

Kinga Pukowska

 

Artykuł Adaptacja przedszkolna – jak się przygotować? pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2021/08/adaptacja-przedszkolna-jak-sie-przygotowac/feed/ 0
Rodzicielstwo może być wspaniałą przygodą https://fundacjapolekont.info/2020/02/rodzicielstwo-moze-byc-wspaniala-przygoda/ https://fundacjapolekont.info/2020/02/rodzicielstwo-moze-byc-wspaniala-przygoda/#respond Mon, 17 Feb 2020 08:24:39 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=3481 Rodzicielstwo: zapraszamy do lektury przemyśleń na temat różnych jego odcieni w wywiadzie z Fundacją Polekont, opublikowanym na portalu Hellozdrowie.pl. Rodzicielstwo może być wspaniałą przygodą. „Nasza fundacja powstała, żeby wspierać rodziców i pomagać im odnaleźć własną ścieżkę w wychowaniu dzieci” – mówi Kinga Pukowska, prezeska Fundacji Polekont – Istota Przywiązania

Artykuł Rodzicielstwo może być wspaniałą przygodą pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Rodzicielstwo: zapraszamy do lektury przemyśleń na temat różnych jego odcieni w wywiadzie z Fundacją Polekont, opublikowanym na portalu Hellozdrowie.pl.

Rodzicielstwo może być wspaniałą przygodą. „Nasza fundacja powstała, żeby wspierać rodziców i pomagać im odnaleźć własną ścieżkę w wychowaniu dzieci” – mówi Kinga Pukowska, prezeska Fundacji Polekont – Istota Przywiązania

Artykuł Rodzicielstwo może być wspaniałą przygodą pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2020/02/rodzicielstwo-moze-byc-wspaniala-przygoda/feed/ 0
Żywienie dzieci – jak nabija się rodziców w słoiczek https://fundacjapolekont.info/2019/08/zywienie-dzieci-jak-nabija-sie-rodzicow-w-sloiczek/ https://fundacjapolekont.info/2019/08/zywienie-dzieci-jak-nabija-sie-rodzicow-w-sloiczek/#respond Sat, 24 Aug 2019 09:48:33 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=3180 Żywienie dzieci to temat rzeka. Zmieniające się zalecenia, błędne przekonania, naleciałości z poprzednich epok – wszystko to razem może przyprawić młodych rodziców o ból głowy i dezorientację. Z różnych stron producenci krzyczą o „najlepszych” i „przebadanych” oraz „bogatych w niezbędne składniki”, a także „dedykowanych” produktach, które koniecznie powinny znaleźć się w diecie każdego malucha. Ale…

Artykuł Żywienie dzieci – jak nabija się rodziców w słoiczek pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Żywienie dzieci to temat rzeka. Zmieniające się zalecenia, błędne przekonania, naleciałości z poprzednich epok – wszystko to razem może przyprawić młodych rodziców o ból głowy i dezorientację. Z różnych stron producenci krzyczą o „najlepszych” i „przebadanych” oraz „bogatych w niezbędne składniki”, a także „dedykowanych” produktach, które koniecznie powinny znaleźć się w diecie każdego malucha. Ale czy rzeczywiście te produkty są niezbędne dla prawidłowego wzrostu i rozwoju najmłodszych?

Dostępne na wyciągnięcie ręki

Rynek produktów dla dzieci stale rośnie. Bo przecież każdy chce jak najlepiej dla swojego dziecka, więc chętnie kupi wszystko, albo prawie wszystko, co tylko będzie wspierać rozwój, czy dbać o zbilansowaną dietę. Rekomendowane produkty znajdują licznych odbiorców, nic więc dziwnego, że w żywieniu dzieci również obserwujemy coraz większą liczbę smakołyków dedykowanych różnym przedziałom wiekowym.

Wchodząc w supermarkecie w alejkę „produkty dla dzieci” można dostać prawdziwego oczopląsu. Pomijając ogromną gamę produktów higienicznych czy zabawek, sporą część stanowi żywność: mleka modyfikowane, kaszki czy słoiczki. Ileż to razy młode mamy usłyszały od swoich mam, jak to teraz jest łatwiej, bo całe to „dobro” mają na wyciągnięcie ręki.  Jednak czy ta dostępność to rzeczywiście takie błogosławieństwo?

Niedawno, bo 15 lipca 2019, WHO opublikowała raport dotyczący żywności dedykowanej dzieciom. W czterech miastach z różnych krajów wzięto pod lupę blisko 8 tysięcy produktów z ponad 500. sklepów. Co się okazało:

  1. 28-60% przebadanych produktów zostało oznaczonych jako właściwe dla dzieci poniżej 6. miesiąca życia. A przecież nie od dziś WHO zaleca, aby do końca 6. miesiąca karmić dzieci wyłącznie piersią.
  2. Zwrócono uwagę na cukier, który w znakomitej większości produktów był bardzo wysoko na listach składników. W ponad połowie produktów cukier był odpowiedzialny za 30% kalorii zawartych w produkcie. Autorzy zwrócili uwagę, że częste podawanie produktów o słodkim smaku może mieć duże znaczenie w kształtowaniu naegatywnych nawyków i preferencji żywieniowych najmłodszych.
  3. Całkiem sporo produktów miało dość niską kaloryczność w stosunku do mleka mamy, a dzieci potrzebują produktów o wysokiej gęstości energetycznej. Wiele produktów miało także zbyt niską ilość tłuszczu na 100g produktu.

Pełny raport WHO dostępny jest w wersji angielskiej tutaj.

Gorzkie słowa o żywności dla dzieci

Raport WHO to ponad 100 stron tekstu, ogromna ilość przebadanych produktów i niestety konkluzja niezbyt pocieszająca. Wiele produktów spełnia przepisy obowiązujące w danym kraju (dotyczące składników w żywności dla niemowląt, a także ich oznaczania wiekowego), jednocześnie łamiąc wytyczne wynikające z kodeku i zaleceń WHO. Dotyczy to również oznaczania wieku, w jakim dany produkt powinien trafić do diety dziecka. A zatem pojawiła się sugestia, iż właściwym byłaby zmiana prawa, aby produkty dla dzieci dostępne w sklepach nie mogły wprowadzać rodziców w błąd.

Niestety, rodzice często są zdezorientowani. Jeśli produkt na półce nadaje się dla dziecka po 4 miesiącu, a do tego lekarz pediatra naciska, aby już zacząć rozszerzać dietę, to zapewne tak właśnie się stanie. Skąd rodzice mają wiedzieć, że obecne zalecenia i kodeks WHO, a więc de facto obecny stan nauki w tym zakresie, mówią coś dokładnie przeciwnego? To znaczy, że warto karmić wyłącznie piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia dziecka.

WHO zwraca też uwagę na smak słodki, którego jest zdecydowanie za dużo w ofercie dla najmłodszych.

W produktach dedykowanych dzieciom należy zwiększyć ilość warzyw i wytrawnych produktów, zamiast oferować słodkie, owocowe przekąski.

Z rodzinnego stołu

W zaleceniach WHO dotyczących żywienia dzieci i niemowląt zachęca się rodziców, aby rozszerzanie diety odbywało się przy rodzinnym stole. Oznacza to, że najlepszą metodą żywienia dzieci i wdrażania zdrowych nawyków żywieniowych jest wspólne konsumowanie posiłków.

Czyli dążymy do tego, aby to co znajduje się na stole, nadawało się również dla dzieci.

Niestety, dość często różne autorytety wprowadzają rodziców w błąd. Twierdzą one, że zamiast domowej zupy lepsze jest podanie dedykowanego słoiczka. Wszystko oczywiście w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo najmłodszych. Bo przecież atesty, badania, rekomendacje, a producenci prześcigają się w deklaracjach dotyczących wyjątkowych plantacji, czystych rejonów, surowców bio i eko.

Ale czy to znaczy, że pozostała żywność dostępna w sklepach nie jest bezpieczna? Ależ skąd! Każdy produkt, który znajdzie się w sprzedaży musi spełniać normy i być bezpieczny. Oczywiście nie oznacza to, że wszystko dostępne na półkach jest zdrowe. Co przecież wykazał omawiany raport WHO w zakresie produktów dla dzieci 🙂 . Zresztą, nawet i bez raportu wystarczy wziąć niektóre produkty do ręki i przeczytać ich skład.

Zdecvydowanie nie można dyskredytować domowego jedzenia, jako mniej bezpiecznego niż jedzenie „słoiczkowe”. Świeży domowy posiłek, przygotowany zgodnie z wymaganiami dzieci (bez cukru, soli, z dobrymi tłuszczami) będzie bardzo dobrą opcją dla najmłodszych. A dodatkowotaka , modyfikacja rodzinnego menu, aby posiłki były odpowiednie dla dzieci, wszystkim wyjdzie na zdrowie.

Słoikowa deska ratunku

Żeby jednak nie wylewać dziecka z kąpielą, dostępność gotowych produktów dla dzieci można dobrze wykorzystać. Wystarczy rodzinny wyjazd na wakacje, gdzie niekoniecznie wszystko na stole będzie odpowiednie dla najmłodszych. Tu gotowy obiadek ze słoiczka ratuje życie. Niektóre mamy zawsze mają w domu jeden czy dwa słoiczki na tak zwaną czarną godzinę. Podobnie jak zamrożone porcje obiadowe w zamrażalniku.

A jeśli mama i tata nie są miłośnikami gotowania i dopiero uczą się trudnej sztuki kulinarnej na własnym dziecku? Albo gdy sytuacja logistyczna w rodzinie nie pozwala na regularne gotowanie świeżych posiłków? Tu też nie można nikogo piętnować. Oczywiście dobrze jest odkrywać swoje talenty, nawet te głęboko ukryte i dla dobra swojej rodziny opanować sztukę kulinarną choć w podstawowej wersji. Jednak każda nowa umiejętność wymaga czasu, a dzieci muszą coś jeść.

Ważne: nie zapominajmy o czytaniu etykiet. Bo jak pokazało WHO, nie wszystko, co dedykowane dzieciom, do dzieci powinno trafić.

Podsumowanie

Konkludując – nie wszystko złote co się świeci. Żywność dla niemowląt i małych dzieci to wcale nie same zdrowe i najlepsze produkty. Podobnie zresztą jest przecież z żywnością dla dzieci starszych, czy dorosłych. Dlatego decydując się na gotowe produkty dla dzieci warto czytać etykiety. Pamiętając o zaleceniach WHO nie ma potrzeby wprowadzać do diety dziecka dodatkowych produktów przed ukończeniem przez dziecku 6. miesięcy. A potem najlepszą opcją są zdrowie i rodzinne posiłki, dzięki którym dzieci nauczą się nowych smaków i konsystencji.

Jeśli masz ochotę dowiedzieć się więcej o prawidłowym rozszerzaniu diety niemowląt lub żywieniu starszych dzieci, przyjdź do Klubu Rodziców na warsztaty lub Umów się na spotkanie indywidualne.

Zapraszamy!

Artykuł Żywienie dzieci – jak nabija się rodziców w słoiczek pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2019/08/zywienie-dzieci-jak-nabija-sie-rodzicow-w-sloiczek/feed/ 0
Metoda Montessori – wprowadzenie https://fundacjapolekont.info/2019/04/metoda-montessori-wprowadzenie/ https://fundacjapolekont.info/2019/04/metoda-montessori-wprowadzenie/#respond Mon, 22 Apr 2019 12:30:19 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=3112 Pedagogika Marii Montessori, znana popularnie jako Metoda Montessori, zyskuje coraz większe grono zwolenników. Stale rośnie liczba szkół i przedszkoli inspirowanych lub związanych z tą metodą. Jej zasady można jednak stosować już znacznie wcześniej, właściwie z chwilą narodzin dziecka. Na czym polega fenomen metody Montessori i w jaki sposób wprowadzić ją w codzienność z małym dzieckiem?…

Artykuł Metoda Montessori – wprowadzenie pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Pedagogika Marii Montessori, znana popularnie jako Metoda Montessori, zyskuje coraz większe grono zwolenników. Stale rośnie liczba szkół i przedszkoli inspirowanych lub związanych z tą metodą. Jej zasady można jednak stosować już znacznie wcześniej, właściwie z chwilą narodzin dziecka. Na czym polega fenomen metody Montessori i w jaki sposób wprowadzić ją w codzienność z małym dzieckiem?

Założenia pedagogiki Montessori umożliwiają dziecku wszechstronny i optymalny rozwój: fizyczny, umysłowy, duchowy, społeczny i kulturowy.

Maria Montessori była włoską lekarką i pedagogiem, żyła na przełomie XIX i XX wieku. Początkowo zajmowała się dziećmi z problemami psychicznymi, ale zaobserwowała, że stosowane metody doskonale nadają się również do wykorzystania w obszarze edukacji dzieci pełnosprawnych.

Na czym polega metoda Montessori?

Podstawą całego podejścia jest wolność dziecka, która pozwala na rozwinięcie jego kreatywności. To właśnie naturalna ciekawość oraz potrzeba odkrywania i doświadczania są elementarnymi czynnikami optymalnego rozwoju. Metoda Montessori kładzie nacisk na:

  1. Samodzielność – dzieciom trzeba pomagać, ale tylko w tych obszarach, gdzie ta pomoc jest rzeczywiście konieczna. Nie należy dzieci wyręczać w czynnościach, które są w stanie i chcą wykonać same. Samodzielność tyczy się również podejmowania decyzji dotyczących pracy czy uczenia się, zarówno odnośnie miejsca, czasu czy rodzaju zajęć
  2. Nauka w działaniu – najlepszą metodą przyswajania nowych wiadomości jest swobodna aktywność. Rolą nauczyciela jest wsparcie i współpraca, zamiast narzucania rozwiązań czy dyrektywnego organizowania czasu i przestrzeni
  3. Koncentracja – konstrukcja wszelkich pomocy, czy do nauki czy do zabawy, jest pomyślana tak, aby wspierać dokładność i systematyczność działania
  4. Organizacja – dzięki odpowiedniemu przygotowaniu przestrzeni, w której przebywa dziecko, łatwiej jest zachować i nauczyć dziecko porządku i systematycznej troski o ład w swoim otoczeniu
  5. Przestrzeganie zasad – metoda Montessori zakłada edukację w grupach różnowiekowych, dzięki temu dzieci uczą się od siebie nawzajem, wspierają się i rozwijają relacje społeczne. Ale także przypominają sobie wzajemnie o obowiązujących regułach
  6. Obserwowanie – główną rolą dorosłego w metodzie Montessori jest poznawanie i towarzyszenie dziecku w jego rozwoju, bez nadmiernej ingerencji i sterowania
  7. Indywidualne podejście do dziecka – każde dziecko jest inne, rozwija się swoim tempem, ma swoje talenty i swoje wyzwania. Rolą dorosłego nie jest forsowanie odgórnego wzorca, lecz życzliwość i troska dla każdego dziecka i jego uwarunkowań
Środowisko dziecka według metody Montessori

Metoda Montessori jest coraz bardziej popularną metodą edukacyjną, jednak z jej walorów można zacząć korzystać już od najmłodszych lat dziecka. Już urządzając pokój dla malucha warto wziąć pod uwagę zasady sugerowane przez montessoriańskich pedagogów, które pozwolą na swobodny rozwój dziecka:

  • Prosta, bezpieczna przestrzeń – w otoczeniu dziecka nie powinno być niebezpiecznych dla niego elementów: ostrych krawędzi, szkła, które może się robić czy kabli. Przestrzeń powinna być odpowiednio zorganizowana, tak, aby każda rzecz miała swoje miejsce. Generalnie w pokoju dziecka powinno być niewiele zabawek, natomiast te które są, powinny być poukładane w pojemnikach lub na półkach, w konkretnych miejscach. Jasne wskazanie miejsc przechowywania poszczególnych zabawek znacznie ułatwi naukę i utrzymanie porządku
  • Dostęp – dziecko powinno mieć łatwy dostęp do przedmiotów, które są w jego pokoju, aby mogło z nich z łatwością korzystać. Dotyczy to również dekoracji, haczyków na ubrania czy półek z książkami
  • Natura – pedagogika Montessori stawia na proste zabawki wykonane z naturalnych materiałów, na przykład drewna czy wełny. Warto też znaleźć miejsce na przechowywanie „skarbów”, takich jak szyszki, kasztany czy muszle

Więcej na temat sposobu urządzania pokój dziecka w stylu Montessori można przeczytać na w Artykule w serwisie dziecisawazne.pl.

Zabawki dla najmłodszych

Pierwszymi zabawkami w stylu Montessori dla niemowląt są mobile. Wspierają one słabo wykształcony jeszcze zmysł wzroku. Dlatego mobile początkowo powinny być kontrastowe i czarno-białe, aby wraz z wiekiem dziecka zmieniać się na bardziej przestrzenne, kolorowe czy błyszczące. Listę różnego rodzaju mobili oraz kolejności ich użytkowania znajdziecie w Artykule na stronie domowemontessori.pl.

W pigułce

Pedagogika Montessori stawia dziecko i jego rozwój w centrum, ale nie na piedestale. Ważna jest w niej niezależność i wolność dziecka, ale także samodzielność i przestrzeganie zasad. Dzieci z natury chcą współpracować i spełniać oczekiwania opiekujących się nimi osób. Metoda Montessori wspiera naturalną ciekawość dziecka oraz potrzebę doświadczania i eksperymentowania, dzięki którym naturalne talenty mają szansę na nieskrępowany i spontaniczny rozwój.

Metoda Monterssori w Fundacji Polekont

Choć Klub Rodziców Fundacji Polekont nie jest oficjalnie placówką edukacji Montessori, to jednak na co dzień staramy się korzystać z jej idei. Przestrzeń Klubu została uporządkowana tak, aby każdy przedmiot miał swoje miejsce, a na odwiedzające nas dzieci czeka cały regał drewnianych zabawek oraz wiele pomocy edukacyjnych i rozwojowych opracowanych w duchu Montessori.

Zapraszamy także na Warsztaty zabawek Montessori, które co jakiś czas pojawiają się w ofercie Klubu, dostępnej w Harmonogramie. W ich trakcie pokazujemy jak wykonać proste zabawki, które wspierają rozwój małego dziecka, zgodnie z zasadami naturalnej ciekawości i potrzeby odkrywania, na których bazuje metoda Montessori.

Artykuł Metoda Montessori – wprowadzenie pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2019/04/metoda-montessori-wprowadzenie/feed/ 0
Przede wszystkim nie szkodzić https://fundacjapolekont.info/2018/12/przede-wszystkim-nie-szkodzic/ https://fundacjapolekont.info/2018/12/przede-wszystkim-nie-szkodzic/#respond Fri, 21 Dec 2018 09:54:53 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2196 Rodzicielstwo zaliczam do sportów ekstremalnych: zawsze w gotowości, nigdy nie wiesz co Cię czeka kolejnego dnia, kontuzjogenne, energochłonne, a efekt końcowy i tak nieprzewidywalny. Nigdy nie wiadomo która ścieżka będzie tą właściwą. Co wybrać i któremu „ekspertowi od dzieci” zaufać? Debiut rodzicielski, niezależnie od wieku w którym nastąpi, bywa trudny: z jednej strony świadomość, jak…

Artykuł Przede wszystkim nie szkodzić pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Rodzicielstwo zaliczam do sportów ekstremalnych: zawsze w gotowości, nigdy nie wiesz co Cię czeka kolejnego dnia, kontuzjogenne, energochłonne, a efekt końcowy i tak nieprzewidywalny. Nigdy nie wiadomo która ścieżka będzie tą właściwą. Co wybrać i któremu „ekspertowi od dzieci” zaufać?


Debiut rodzicielski, niezależnie od wieku w którym nastąpi, bywa trudny:

  • z jednej strony świadomość, jak mało się wie,
  • z drugiej sztab „ciotek-dobra-rada” i innych życzliwych, którzy wiedzą najlepiej, kiedy dziecku jest zimno, kiedy jest głodne, a kiedy powinno spać,
  • z trzeciej poczucie, że to jednak powinno być proste, bo w końcu pokolenia przed nami, gdy jeszcze nie było pedagogów, pediatrów i innych „pe-specjalistów” dawały sobie radę, to dlaczego nam miałoby się nie udać,
  • z czwartej strony stale pojawiające się przed oczami niczym święcący o północy neon „A co, jeśli coś zepsuję?!”

Na końcu i tak wszystkiemu winni są rodzice, bo albo za mało przytulali, albo za dużo, byli nieobecni, albo obecni tylko ciałem a nie duchem, a może ograniczali wolność i samodzielność, śledząc każdy ruch niczym helikopter. Ci wyluzowani oceniani są jako nieodpowiedzialni, a znów Ci zachowawczy, jako nadmiernie kontrolujący i ograniczający.

Kto wskaże drogę?

Gdy na świat przychodzi pierwsze dziecko, często to co dzieje się z nowo powstałą rodziną nie przystaje do wyobrażeń młodych rodziców. Wyedukowani przez poradniki, szkoły rodzenia, mądrych życzliwych, prasę parentingową, „influencerki” czy celebrytki sprzedające idylliczną wizję rodzicielstwa, wpadają w przerażenie pod hasłem:

Co jest z nami/ze mną nie tak?

Bo dziecko płacze, a przecież miało jeść i spać. Bo nie chce spać w łóżeczku, a przecież każdy powinien mieć swoje łóżko. Bo wózek stoi nie używany (małe wcale nie chce w nim jeździć), a przecież wybraliśmy taki najlepszy, polecany, z najwyższej półki.

Nie trudno wtedy ulec wpływom otocznia i krok za krokiem testować różne rewelacje, mądrości i teorie. Niestety często kończy się to próbą „tresowania” i wdrażania różnego rodzaju „działań naprawczych”, jak gdyby płaczące dziecko było niczym zepsuty samochód…

Eksperyment nie-naukowy

Kiedy nasz syn pojawił się na świecie, przebywaliśmy z daleka od rodziny, nie mieliśmy też wśród znajomych prawie żadnych młodych rodziców. Nie było wtedy również tak powszechnego i wszechobecnego Internetu, który krzyczałby do nas „Aby być dobrym rodzicem powinniście/musicie/nie wolno wam…!”. Tak, nie da się ukryć, mamy teraz całkiem duże dzieci, nie jesteśmy najmłodsi i te czasy to już prawie prehistoria.

Ale nie znaczy to, że nie popełnialiśmy błędów, albo że zawsze wiedzieliśmy jaka droga jest tą właściwą. Ba! Zaryzykuję stwierdzenie, że im dłużej mamy dzieci, tym bardziej nie mamy pewności, dokąd zaprowadzą nas te wybory i rodzicielskie decyzje. Traktujemy nasze rodzicielstwo jako jeden wielki, nieprzewidywalny eksperyment. Pełen dobrych intencji, pokory (mamy nadzieję) i poszukiwań, ale jednak eksperyment.

Kto nie ma za sobą nerwowych poszukiwań właściwej ścieżki, kto nigdy nie miał wątpliwości czy dobrze czyni, kto nie potknął się i w bezradności nie zrobił czegoś, czego potem żałował, niech pierwszy rzuci kamieniem! Nam nie raz zdarzyły się chwile wstydu, poczucia porażki, bezradności, albo beznadziei.

Bo kiedyś to dzieci i ryby głosu nie miały!

Nawiązując do pierwszego akapitu, w dorosłym życiu wielu z nas odwołuje się do rodziców, jako źródła swoich niepowodzeń, wad charakteru czy innych kłopotów. Mam jednak wrażenie, że zapominamy o ważnej kwestii.

Mianowicie, najczęściej Ci, którzy nas wychowali, kierowali się przecież troską, miłością i dobrymi intencjami, wybierając dla nas to, co w ich mniemaniu i na tamte czasy było najlepsze, najwłaściwsze. Przecież nikt z nich nie celował w podcinaniu naszych skrzydeł i świadomym krzywdzeniu naszej psyche. Po prostu, nikt nie wiedział tego, co wiedzieć możemy my! A i my z tą wiedzą nieomylni i idealni nie jesteśmy. Ale przecież nie o idealność tu chodzi.

Po pierwsze nie szkodzić

Wychowanie dziecka to nie tresura, nie wyścig szczurów, nie konkurs piękności.

Dość szybko odkryłam w swoim rodzicielstwie, że moją rolą jest, przede wszystkim: nie zepsuć.

Albo przynajmniej nie zepsuć za bardzo. Dzieci są mądre i kompetentne. Pisze o tym Jasper Juul, Agnieszka Stein i inni. Dzieci wiedzą, czują, obserwują, naśladują, dużo rozumieją, więcej niż nam się wydaje.

I nie, nie chodzi o wychowanie bezstresowe, bo nie da się w z życia wyeliminować stresów. Bo stres jest wszędzie: czasem spotkanie z nieznanymi ludźmi, czasem pies biegający bez smyczy, zepsuta zabawka, zbyt głośny hałas uliczny, za ostre światło, ciemna noc za oknem, książka na zbyt wysokiej półce albo zamknięta szuflada, której rodzice nie chcą otworzyć.

Primum non nocere

To hasło, które kojarzy się z lekarzami i medycyną, ale dobrze by było gdyby trafiło do serc pedagogów, rodziców, wychowawców, opiekunów i trenerów.  Dzieci są dobre same w sobie. Obserwując nas i nasze zachowania, nabierają nawyków, odróżniają dobro od zła, przejmują lęki i wątpliwości. Są z natury wrażliwe i często sprawiedliwe: oddają nam to co, od nas dostały.

Nie ma dzieci, są ludzie

Janusz Korczak

Korczak powiedział te słowa tak dawno temu… Kiedyś niewiele myślało się o samopoczuciu dziecka, o tym jak odbiera nasze działania i co się wtedy z nim dzieje. Dziś zdecydowanie inaczej patrzymy na najmłodszych. Dzieci stały się parterami w codziennym życiu, mają swoje zdanie, prawa, potrzeby i uczucia. Szczęśliwie coraz mniej osób to neguje. Nie zmienia to jednak faktu, że wychowanie dziecka jest prawdziwym wyczynem.

Zasada „nie zepsuj, albo chociaż zepsuj jak najmniej”, dla każdego może znaczyć coś innego.  Dla mnie to obserwowanie, towarzyszenie, wspieranie, słuchanie, bycie, zgoda na odmienność, na własne zdanie, troska o potrzeby, zrozumienie emocji, wzajemność, proponowanie bez nachalności, ale także dbanie o siebie samą, o moje własne potrzeby, emocje i siły. Dbanie o siebie jako prewencja rodzicielska, w trosce o niepsucie swojego dziecka.

Artykuł Przede wszystkim nie szkodzić pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2018/12/przede-wszystkim-nie-szkodzic/feed/ 0
Marek Koterski – 7 uczuć („Must see”, szczególnie gdy jesteś rodzicem) https://fundacjapolekont.info/2018/11/7-uczuc-must-see-szczegolnie-gdy-jestes-rodzicem/ https://fundacjapolekont.info/2018/11/7-uczuc-must-see-szczegolnie-gdy-jestes-rodzicem/#respond Thu, 15 Nov 2018 13:37:41 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2200 Zaprosiłam męża na randkę do kina. Taka spontaniczna decyzja po całym dniu „prac gospodarczych”, czyli kontynuacji remontów pokoi naszych dzieci. Miłe zakończenie wieczoru… Zaskoczyło nas pełne kino, ale fakt, rzadko zdarza się nam wychodzić do kina w sobotę. Czy to popularność obsady, reżysera, czy też zwiastun odmalowujący film jako dobrą komedię na weekendowy wieczór? Niech…

Artykuł Marek Koterski – 7 uczuć („Must see”, szczególnie gdy jesteś rodzicem) pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Zaprosiłam męża na randkę do kina. Taka spontaniczna decyzja po całym dniu „prac gospodarczych”, czyli kontynuacji remontów pokoi naszych dzieci. Miłe zakończenie wieczoru…
Zaskoczyło nas pełne kino, ale fakt, rzadko zdarza się nam wychodzić do kina w sobotę. Czy to popularność obsady, reżysera, czy też zwiastun odmalowujący film jako dobrą komedię na weekendowy wieczór?

Niech Was nie zwiedzie powierzchowność: jak to u Koterskiego bywa, pod fasadą humoru i żartu kryje się znacznie, znacznie więcej.

Początkowo czujemy się jak na filmie przyrodniczym. Głos Krystyny Czubówny sprawia, że stajemy się obserwatorami, wręcz podglądaczami prywatnego życia osobników rzadkiego gatunku. Adaś Miałczyński wspomina swoje dzieciństwo, gdy podczas terapii okazuje się, że nie umie odczuwać emocji…

Zostajemy świadkami codziennego życia gromadki dzieciaków (granych swoją drogą przez prawdziwą śmietankę polskiego aktorstwa). Obserwujemy ich trudne doświadczenia domowe i szkolne. Patrzymy na ekran, ale jednocześnie doświadczamy własnych wspomnień. Śmiejemy się, ale czujemy drugie dno tych wszystkich, na pozór zwyczajnych, sytuacji. Widzimy jak ciasno potrafi zacisnąć się pętla oczekiwań i do czego prowadzą ciągłe próby dopasowywania się do idealnego wizerunku, realizowania narzuconego przez kogoś planu.

Wydaje się, że wiele scen jest z premedytacją przerysowanych, ale pojawia się pytanie, czy aby na pewno?

W wywiadzie z Michałem Koterskim, który zagrał Adasia Miałczyńskiego, padają słowa, że…

Tak naprawdę to wszyscy jesteśmy takimi dziećmi, którzy udają dorosłych.

Dużo w tych słowach prawdy. Czy twoje dziecko, które nosisz w sobie, czuje się zaopiekowane? Zatroszczone? Czy otaczasz je czułością, słuchasz jego głosu i zaspokajasz jego potrzeby?

Byłą kiedyś taka kampania społeczna „Słowa dają moc”, traktująca o tym, jak ważne są pozytywne komunikaty kierowane do dziecka. Dziś ciągle rozmawiamy o podmiotowości dziecka, o partnerstwie, o szacunku. Czasem wydaje się, że ciągle zbyt mało.

Kiedy wyszliśmy z kina, mój mąż powiedział, że to taki mój film. Taki, który mogłabym sama zrobić. Oczywiście jedynie w kontekście treści i przekazu.

Pracując z rodzicami, mam swoją listę lektur, które warto przeczytać szukając odpowiedzi na wiele pytań.

Myślę, że film warto dołączyć do listy „lektur zalecanych”.

Bo choć ciężko nie śmiać się w trakcie, to jednak po seansie pojawia się wiele innych emocji. Gdy jest się rodzicem, zapewne są wśród nich także wyrzuty sumienia.

Artykuł Marek Koterski – 7 uczuć („Must see”, szczególnie gdy jesteś rodzicem) pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2018/11/7-uczuc-must-see-szczegolnie-gdy-jestes-rodzicem/feed/ 0
Soft landing, czyli jak może wyglądać adaptacja https://fundacjapolekont.info/2018/10/soft-landing-czyli-jak-moze-wygladac-adaptacja/ https://fundacjapolekont.info/2018/10/soft-landing-czyli-jak-moze-wygladac-adaptacja/#respond Fri, 05 Oct 2018 11:15:29 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2206 Za nami cała seria spotkań o adaptacji do przedszkola i żłobka zorganizowana przez Fundację Polekont. Dużo historii, pytań i wątpliwości. Podsumowując ten sezon warsztatów, chciałam podzielić się własnym doświadczeniem: naszą pierwszą „rodzicielską” adaptacją do fińskiego przedszkola, która miała miejsce 13 lat temu… Kiedy nasz pierworodny Tymon w wieku szesnastu miesięcy zaczynał swoją przygodę z przedszkolem,…

Artykuł Soft landing, czyli jak może wyglądać adaptacja pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Za nami cała seria spotkań o adaptacji do przedszkola i żłobka zorganizowana przez Fundację Polekont. Dużo historii, pytań i wątpliwości. Podsumowując ten sezon warsztatów, chciałam podzielić się własnym doświadczeniem: naszą pierwszą „rodzicielską” adaptacją do fińskiego przedszkola, która miała miejsce 13 lat temu…

Kiedy nasz pierworodny Tymon w wieku szesnastu miesięcy zaczynał swoją przygodę z przedszkolem, przeszliśmy z nim „procedurę” soft landing. Co to znaczyło w praktyce?

Otóż na samym początku pobytu w przedszkolu nasz syn całe dnie spędzał z rodzicami.

Rano przychodził z tatą: razem byli przy śniadaniu, potem uczestniczyli we wszystkich przedszkolnych rytuałach (mycie zębów, toaleta, przebieranie) i wychodzili do przedszkolnego ogródka. Wiecie, w Finlandii zawsze jest dobra pogoda na wyjście na podwórko. Tam Tymek mógł bawić się na placu zabaw, a po mniej więcej godzinie przychodziłam ja i zmieniałam tatę. Byłam obecna na placu zabaw, potem szliśmy razem na przedszkolny obiad, a po nim wracaliśmy do domu.

Przez pierwsze dni Tymon nigdy nie był sam.

Po kilku dniach okazało się, że nasza obecność na podwórku nie jest już konieczna. Mały zaczął żegnać tatę wychodzącego do pracy i nie protestował gdy zostawał sam. Ale poranne rytuały nadal odbywali wspólnie. Moje przychodzenie do przedszkola było z dnia na dzień coraz późniejsze (nadmienię tylko, że nasz syn w przedszkolu spędzał cztery godziny dziennie). Ostatecznie nie musiałam już przychodzić na czas obiadu i zaczęłam odbierać go tak jak, wcześniej planowaliśmy, czyli po obiedzie, gdy inne dzieci szły na swoją rytualną drzemkę.

Poranne rozstania z tatą też odbywały się coraz szybciej. Tymek dziarsko wbiegał do szatni, przebierał się i znikał w swojej sali. Aż w końcu, w porozumieniu z wychowawczyniami i w zgodzie z Tymonem, tata przestał przychodzić na śniadanie i po rozstaniu w szatni szedł prosto do pracy.

Na adaptacje dostaliśmy tyle czasu, ile potrzebowaliśmy. A właściwie tyle, ile potrzebował Tymon.

Założono, że może potrwać to około miesiąca i to od Tymona będzie zależało kiedy my będziemy oddalać się na dłużej.

Tak, czasem zdarzały się smutki, a nawet łzy. Czasem dłuższe machanie przez szybę (sala miała przeszklone drzwi, przez które rodzice mogli zaglądać do środka), czasem przytulanie się do pani, która szeptała do ucha słowa wsparcia (co prawda po szwedzku, ale to już inna historia).

Podsumowując:

  • nikt nie wyrywał nam płaczącego dziecka z rąk
  • nikt nie sugerował, że rozpacz jest normalna i minie, a dziecko się przyzwyczai
  • nikt nie zabraniał siedzenia w szatni, tak długo jak tego potrzebowaliśmy
  • nikomu nie przeszkadzaliśmy w niczym
  • nasza obecność w przedszkolnej sali zawsze spotykała się ze zrozumieniem, uśmiechem i przychylnością

Od przedszkola otrzymaliśmy wiele wsparcia, a jako debiutujący rodzice, również sporo dobrego przykładu. Życzyłabym każdemu tak wspierających pań opiekunek, takiego zrozumienia i szacunku dla dziecięcych potrzeb.

 

Artykuł Soft landing, czyli jak może wyglądać adaptacja pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2018/10/soft-landing-czyli-jak-moze-wygladac-adaptacja/feed/ 0
5 książek, które bawią małych i dużych https://fundacjapolekont.info/2018/09/5-ksiazek-ktore-bawia-malych-i-duzych/ https://fundacjapolekont.info/2018/09/5-ksiazek-ktore-bawia-malych-i-duzych/#respond Thu, 27 Sep 2018 18:52:47 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2208 Czytanie na dobranoc to zwyczaj ciągle kultywowany w naszej rodzinie. Choć wszystkie dzieci czytają już same, najmłodsza nadal uwielbia wieczorną lekturę „do poduszki”. Dziś chcę podzielić się z Wami tytułami kilku naprawdę zabawnych książek, do których moje dzieci wielokrotnie wracały i nadal wracają. Burzliwe Dzieje Pirata Rabarbara Wojciech Witkowski Książka mojego dzieciństwa. Wygrzebana przez dziadków…

Artykuł 5 książek, które bawią małych i dużych pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Czytanie na dobranoc to zwyczaj ciągle kultywowany w naszej rodzinie. Choć wszystkie dzieci czytają już same, najmłodsza nadal uwielbia wieczorną lekturę „do poduszki”. Dziś chcę podzielić się z Wami tytułami kilku naprawdę zabawnych książek, do których moje dzieci wielokrotnie wracały i nadal wracają.

Burzliwe Dzieje Pirata Rabarbara
Wojciech Witkowski

5 książek, które bawią małych i dużych
Książka mojego dzieciństwa. Wygrzebana przez dziadków z domowej biblioteczki trafiła do nas lekko
zdezelowana, a dzieciaki użytkując ją bardzo intensywnie, doprowadziły książkę do całkowitego rozkładu. To przezabawna historia dzielnego żeglarza, który przeszedł na „ciemną stronę mocy” i został piratem. Do ulubionych czynności Rabarbara należy spanie, palenie fajki nabitej grochowinami oraz pochłanianie ogromnej ilości grochówki, gotowanej przez żonę Barbarę. Każdy rozdział i każda kolejna przygoda to przysłowiowa kupa śmiechu. W naszej rodzinie szybko pojawiły się kolejne części przygód dzielnego pirata w wersji audio. Lubimy ich słuchać w czasie jazdy samochodem, bo te pełne humoru opowieści podobają się i małym i dużym. Uwaga, można się nabawić zakwasów od śmiechu!

Jaśki
Jean Philippe Arrou-Vignod

5 książek, które bawią małych i dużych
Niektórzy porównują tę książkę do kultowego Mikołajka. Jednak tutaj mamy do czynienia z wielodzietną rodziną, w której dzielna mama wychowuje gromadkę synów – psotników. Dla ułatwienia sobie zadania  zapamiętania tak wielu imion, ojciec chłopców wszystkich nazwał tym samym imieniem – Jan. Drugie imię każdego z bohaterów zaczyna się na kolejną literę alfabetu. Stąd mamy Jana – A, Jana –B, Jana – C, Jana – D, Jana – E, a na koniec dołącza Jan – F (choć wszyscy liczyli, że urodzi się Helenka). Z taką bandą nie sposób się nudzić. Bijatyki, kłótnie, tajemnice i szalone pomysły przewijają się przez kolejne rozdziały, bawiąc i przerażając zarazem. Jak ta biedna matka dała sobie z tym wszystkim radę?

Emil ze Smalandii
Astrid Lindgren

5 książek, które bawią małych i dużych
Klasyka literatury dziecięcej! Któż nie pamięta przygód psotnego Emila, który ganiony przez zapracowanego ojca trafiał do stolarni, by strugać drewniane figurki (ma ich całkiem sporą kolekcję). Mamy też na półkach książkę „Mała Ida też chce psocić” – zbiór opowiadać w podobnym stylu, o młodszej siostrze Emila, która dorastając także zaczyna, całkiem niechcący, broić.

Kocie historie
Tomasz Trojanowski

5 książek, które bawią małych i dużych
Trylogia o Dużym i jego trzech kotach. Mamy tu Zofię, Hermana i Gienka, których poczynania zadziwiająco przypominają pomysły trójki dzieciaków z niezliczoną ilością pomysłów. W naszym domu furorę zrobił audiobook, czytany przez Jarosława Boberka. Dzięki niemu pewna podróż z Krakowa do Gdańska upłynęła w ciszy i spokoju. Cała ekipa zasłuchana była w kocich przygodach, do tego stopnia, że po dotarciu na miejsce przez auto przeszedł jęk: „Ale książka się jeszcze nie skończyła!”.

Dzieci z Bullerbyn
Astrid Lindgren

5 książek, które bawią małych i dużych
Tej książki nikomu nie trzeba przedstawiać. Nasza najmłodsza tak polubiła audiobooka, że zna go już praktycznie na pamięć. Przygody wesołej gromadki to nie tylko doskonały kawał literatury. Pełne humoru historie to także świetny obraz beztroskiego, prawdziwego dzieciństwa. Takiego jakiego życzymy naszym dzieciom: biegania boso, chodzenia po drzewach, przyjaźni z sąsiedztwa, pełnego śmiechu świata bez dorosłych.

Artykuł 5 książek, które bawią małych i dużych pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2018/09/5-ksiazek-ktore-bawia-malych-i-duzych/feed/ 0
Pomoc w procesie dojrzewania emocjonalnego https://fundacjapolekont.info/2018/09/pomoc-w-procesie-dojrzewania-emocjonalnego/ https://fundacjapolekont.info/2018/09/pomoc-w-procesie-dojrzewania-emocjonalnego/#respond Sat, 15 Sep 2018 13:13:10 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2220 Zapraszamy do przeczytania artykułu Kingi Pukowskiej na temat dojrzewania emocjonalnego dzieci, opublikowanego na portalu Dzieci są ważne. Co może zrobić rodzic, aby pomóc dziecku w procesie dojrzewania emocjonalnego?

Artykuł Pomoc w procesie dojrzewania emocjonalnego pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Zapraszamy do przeczytania artykułu Kingi Pukowskiej na temat dojrzewania emocjonalnego dzieci, opublikowanego na portalu Dzieci są ważne.

Co może zrobić rodzic, aby pomóc dziecku w procesie dojrzewania emocjonalnego?

Artykuł Pomoc w procesie dojrzewania emocjonalnego pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2018/09/pomoc-w-procesie-dojrzewania-emocjonalnego/feed/ 0
Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody https://fundacjapolekont.info/2017/04/dzieci-potrzebuja-ziemi-lasu-gor-i-wody/ https://fundacjapolekont.info/2017/04/dzieci-potrzebuja-ziemi-lasu-gor-i-wody/#respond Mon, 10 Apr 2017 13:25:54 +0000 https://fundacjapolekont.info/?p=2212 Zapraszamy do przeczytania artykułu Kingi Pukowskiej na temat dzieci i natury, opublikowanego na portalu Dzieci są ważne. Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody! 15 pomysłów na codzienny kontakt z naturą

Artykuł Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
Zapraszamy do przeczytania artykułu Kingi Pukowskiej na temat dzieci i natury, opublikowanego na portalu Dzieci są ważne.

Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody! 15 pomysłów na codzienny kontakt z naturą

Artykuł Dzieci potrzebują ziemi, lasu, gór i wody pochodzi z serwisu Fundacja Polekont.

]]>
https://fundacjapolekont.info/2017/04/dzieci-potrzebuja-ziemi-lasu-gor-i-wody/feed/ 0